Image Alt

Aktualności

Przemysł energochłonny w procesie transformacji energetycznej

Dzisiaj europoseł Grzegorz Tobiszowski wziął udział w konferencji energetycznej EuroPower. 

Tematem spotkania był przemysł energochłonny w procesie transformacji energetycznej. Zachęcamy do zapoznania się z opinią europosła G. Tobiszowskiego w dyskusji nt. CBAM.

– W Unii Europejskiej trwają prace nad jednym z kluczowych elementów Europejskiego Zielonego Ładu jakim jest tzw. CBAM – czyli unijny mechanizm dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO2. W Parlamencie Europejskim odbyła się debata i głosowanie nad sprawozdaniem będącym rekomendacją dla Komisji Europejskiej, która w czerwcu 2021 zamierza przedstawić swoją propozycję legislacyjną dot. CBAM.

W jakim celu UE chce wprowadzić ten mechanizm?

– Jak już zostało wspomniane przez ekspertów, biorących udział w tym panelu Europejski i polski przemysł muszą spełniać wiele wymogów i standardów obowiązujących w UE, które mają na celu zapewnić czyste środowisko i zapobiegać zmianom klimatu. Z kolei przedsiębiorcy spoza UE nie muszą stosować wyśrubowanych standardów środowiskowych i ponosić związanych z tym kosztów, co pozwala im produkować taniej, ale jednocześnie ze szkodą dla środowiska i klimatu. Unia odpowiada za mniej niż 10% światowych emisji dlatego, aby nasze działania miały sens w skali globalnej, musimy wywierać istotną presję na naszych partnerach spoza UE w zakresie wdrażania polityk na rzecz ochrony klimatu. Tymczasem nadal istnieje luka prawna w systemie UE, ponieważ nie ma narzędzia, które dotyczyłoby importu produktów wysokoemisyjnych, czyli mających tzw. duży ślad węglowy. CBAM ma za zadanie wypełnić tę lukę i powinien wyrównywać szanse firm europejskich i polskich wobec ich konkurentów spoza UE. O tym mówiłem jeszcze w czasach, gdy pełniłem funkcję wiceministra energii. Kluczowe jest, aby był to Mechanizm równoległy i uzupełniający do ETS-u. Nie może on zastępować darmowych uprawnień przyznawanych firmom w ramach ETS-u. Z punktu widzenia Polski szczególnie ważne będzie objęcie tym Mechanizmem branży energetycznej, a także energochłonnych sektorów przemysłowych: m.in. stalowego, cementowego, nawozowego, aluminiowego, chemicznego, papierniczego, rafineryjnego czy produkcji czy szkła. Będzie to jasny sygnał, że są one dla naszej gospodarki niezwykle ważne i mają swoje perspektywy rozwoju. Co istotne i warte podkreślenia, CBAM powinien mieć zastosowanie wyłącznie do produktów importowanych i stanowić dodatkowe narzędzie do EU ETS w celu rozwiązania problemu importu produktów o większym śladzie węglowym. CBAM i EU ETS uzupełniałyby się nawzajem – jeden (CBAM) zajmowałby się kwestią emisji importowanych, a drugi (ETS) kwestią ucieczki emisji krajowych emitentów do innych krajów. To są dwie różne kwestie. Kwestia niedopuszczenia do zwiększonych emisji do UE nie jest obecnie przedmiotem ETS i nadal istnieje luka, ponieważ nie ma narzędzia, które zajmowałoby się importem produktów wysokoemisyjnych. Jak już wspomniałem- Komisja Europejska ma opublikować wniosek legislacyjny dotyczący CBAM w czerwcu. Projekt ma się skupić na następujących sektorach: cement, żelazo, nawozy oraz przemysł energetyczny – te sektory mają zostać włączone w fazę pilotażową CBAM. Niedawno urzędnicy z Komisji wspomnieli też, że Komisja rozważa kilka różnych wariantów mechanizmu, lecz żaden z nich nie zakłada darmowych alokacji dla przemysłów, które zostaną objęte CBAM. Wygląda więc niestety na to, że darmowe alokacje przyznawane w ramach ETS zostaną uznane za niekompatybilne z CBAM.

W kontekście wprowadzenia CBAM, co sądzi Pan o rosnących cenach CO2 i ewentualnych szansach na wprowadzenie ograniczeń cenowych (np. podłoga i sufit cenowy)?

– To prawda, w kwietniu cena CO2 osiągnęła 45 euro za tonę, co jest rekordowym wynikiem od czasu wprowadzenia systemu ETS w 2005 roku. Bez wątpienia ma to związek z rosnącymi ambicjami klimatycznymi Unii, które wywierają coraz większą presję na przemysł. Zaledwie kilka miesięcy temu, w grudniu 2020 roku, Rada przyjęła cel redukcji CO2 o 55% do 2030 roku w porównaniu ze stanem na 1990. Cel ten został potwierdzony w trakcie zakończonych w zeszłym tygodniu negocjacji międzyinstytucjonalnych między Radą a PE, dotyczących europejskiego prawa o klimacie. Pozostaje oczywiście długoterminowy cel neutralności klimatycznej do roku 2050. Świetną informacją jest to, w prawie klimatycznym został on wyznaczony do osiągnięcia na poziomie całej UE, zgodnie z wcześniejszą propozycją Rady – a wbrew stanowisku PE, który domagał się przyjęcia celu neutralności klimatycznej dla każdego z państw członkowskich z osobna. Wracając do cen uprawnień do emisji CO2 – wprowadzenie sztywnych ograniczeń cenowych nie wydaje mi się na tę chwilę prawdopodobne. Nie toczą się też żadne rozmowy czy negocjacje w tym zakresie. Wprowadzenie „sufitu cenowego” (ang. „cap”) raczej nie wchodzi w grę zważywszy na kierunek działań Unii. Natomiast zamiast „podłogi cenowej” (ang. „floor”) to właśnie coraz bardziej restrykcyjna polityka klimatyczna UE będzie miała zapewne na celu dalsze utrzymywanie wysokiej ceny uprawnień. Na tę chwilę jest natomiast zbyt wcześnie, aby z pełnym przekonaniem analizować współdziałanie CBAM oraz ETS, a także wpływ CBAM na ceny uprawnień. Z tą dyskusją trzeba zaczekać do czerwca, kiedy poznamy szczegółową propozycję legislacyjną Komisji, zasady funkcjonowania CBAM oraz jego szczegółową metodologię.

 

Szybki kontakt

Piotra Niedurnego 69,
41-709 Ruda Śląsk

Obserwuj mnie